Z moim mężem jesteśmy już ponad 20 lat po ślubie. Czy jesteśmy idealnie dobrani? Jeśli przyjąć zasadę, że przeciwieństwa się przyciągają, to zdecydowanie tak! On – woda: spokojny, zrównoważony i harmonijny. Ja – ogień: dynamiczna, spontaniczna i pełna energii. Każde z nas działa inaczej, każde ma inny poziom energii, ale łączy nas jedno – wspólne wartości i cele życiowe.
Różnorodność bywa jednak wyzwaniem. Dlatego często mówimy, że jedna zasada nieraz uratowała nam „tyłki”.
Nie pamiętam, kiedy dokładnie ją wymyśliliśmy, ani kto to zrobił, ale już na początku naszego związku ustaliliśmy, że nigdy nie pójdziemy spać pokłóceni. Zasada z pozoru prosta, ale w praktyce bywała niełatwa do zrealizowania. Bo to oznaczało przegadanie problemu przed końcem dnia albo bezsenną noc…
Drogie czytelniczki, możecie sobie wyobrazić, jakie katusze przechodziła moja kobieca duma, gdy najchętniej „strzeliłabym” trzydniowego focha. Ale perspektywa braku snu przez 72 godziny skutecznie mnie zniechęcała. Myślę też, drogi męski czytelniku, że i dla mojego męża nie zawsze było łatwo – słuchać wkurzonej żony to wyzwanie, prawda?
Z perspektywy tych 20 lat widzę jednak, że dzięki tej zasadzie nasze problemy, nieporozumienia i różnice zdań były rozwiązywane na bieżąco. Uniknęliśmy „zamiatania pod dywan” czy chowania emocji, które tak często niszczą małżeństwa. Spójrz na główne powody rozwodów – wiele z nich zaczyna się od drobnych spraw, które nie zostały omówione, lecz „schowane” w emocjonalnej torbie. Torbie, która z czasem pęka pod ciężarem nierozwiązanych problemów, a jej zawartość wysypuje się w najmniej odpowiednim momencie.
Jak często zdarzyło Ci się eksplodować z powodu drobiazgu? To właśnie ta „torba” się rozerwała. Żyjemy z maskami na twarzy, udając, że wszystko jest w porządku, aż w końcu przyrastają do nas tak mocno, że zapominamy, kim jesteśmy. Czy nie byłoby lżej zrzucić tę maskę i po prostu szczerze porozmawiać?
No właśnie – czym jest prawdziwa rozmowa? Czy ustalanie, kto odwiezie dzieci na trening, kto zrobi zakupy, a kto zawiezie teściową do lekarza, to komunikacja? Z technicznego punktu widzenia – tak. Ale z perspektywy relacyjnej – nie. Prawdziwa rozmowa zaczyna się tam, gdzie możemy mówić o uczuciach i potrzebach. Kiedy ostatnio zapytałeś(-aś) swoją drugą połówkę, co ją uszczęśliwia, co sprawia jej największą radość, czy jest szczęśliwa w Waszym związku? Jeśli dawno tego nie zrobiłeś(-aś), zrób to dziś.
Jeśli chcesz spróbować naszej zasady, śmiało. Zrób to już dziś. „Sprzedałam” ją wielu parom i te, które ją zastosowały, wróciły z podziękowaniem. Mówili, że dzięki niej udało się uratować ich małżeństwa i przywrócić w nich szczerą rozmowę, której brakowało od lat.